Czy stwierdzenie Coelho zawarte w tytule jest prawdziwe? Czy może jednak prawda kryje się zupełnie gdzie indziej – w sferze naszych marzeń?

Festiwal filmowy w Cannes. 24 godziny. Cała plejada postaci z wielkiego świata: producenci filmowi, aktorzy, dyktatorzy mody, supermodelki, a także początkujące gwiazdki filmowe, gwiazdy, których splendor już nieco przygasł i tłum tych, którzy grzeją się w blasku sławy, władzy i bogactwa. Porządek tego “pięknego, wspaniałego” świata burzy nagłe wtargnięcie Igora, rosyjskiego multimilionera, owładniętego obsesją na punkcie swojej byłej żony, która odeszła ze znanym projektantem mody. Igor, zraniony do żywego nie cofnie się przed niczym, by odzyskać miłość ukochanej.
Cannes jest tylko pretekstem do mówienia o rzeczach ważnych – ba – kluczowych w życiu człowieka. Dla podrzędnego pisarza byłoby to niemożliwe – jednak w wypadku Coelho mamy do czynienia z prawdziwym majstersztykiem sztuki pisarskiej.
Czerwony dywan i błysk fleszy jest marzeniem wielu – od początkujących aktorów do ludzi, którzy chcieliby być po prostu sławni. Ale, jak to zwykle w książkach Coelho bywa, dowiadujemy się, że takie marzenia (i nie chodzi tu tylko o sławę, ale również o pieniądze i inną drogą materię) szczęścia nie dają. Co więcej – powodują problemy, które potem trudno rozwiązać i wrócić (lub odnaleźć) drogę właściwą.
Weźmy dla przykładu Gabrielę – aktorkę, która za wszelką cenę chce stać się celebrytą przez duże C. Sukces, który udaje jej się osiągnąć jest tylko zewnętrzny – jednak z całej powieści dowiemy się, że nie jest to prawda. Milionowe gaże i piękne śnieżnobiałe uśmiechy z wielkimi tego świata na okładkach poczytnych magazynów, które “udało zdobyć się” jej podczas festiwalów nic nie znaczą.
Przykładów wątpliwego spełniania własnych marzeń jest więcej – Igor – rosyjski milioner, Hamid – kreator mody czy inni wiją się w ukropie goniąc za marzeniami, które, gdy się spełniają – okazują się ślepą uliczką, z której trudno wrócić na właściwy tor.
Wszystko to – jak zwykle u Coelho – opisane językiem, którego nie spotyka się nigdzie indziej. Spokojnie, refleksyjnie kroczymy przez kolejne strony powieści mogąc zatrzymać się i zastanowić nad przesłaniem, jakie kryje się w każdym zdaniu powieści nie tracąc żadnego z wątków książki. A tych znajdziemy wiele – wśród nich najciekawiej prezentuje się opowieść o kulisach sławy i ogólnie pojętego show biznesu. Nie warto się nad tym rozpisywać – to po prostu trzeba przeczytać.
Czy w tym świecie, który jest prawdziwy do bólu (nie ma tu fikcji literackiej) jest coś, co nakręca pozytywnie i z optymizmem karze patrzeć w przyszłość każdego z czytelników? Oczywiście – wniosek autora jest jeden – zanim zdecydujemy się kroczyć którąkolwiek z dróg – warto zastanowić się dwa razy. Potem może być za późno…
Zwycięzca jest sam
Paulo Coelho
wydawnictwo Drzewo Babel
2009