Literatury o horrorze mamy mało. Podobnie rzecz ma się z esejami. Na szczęście jest “Przeciw światu, przeciw życiu”.

Esej Michela Houellebecqa o Samotniku z Providence to wynik długoletniej fascynacji i wyraźnego pokrewieństwa dusz między francuskim pisarzem, bezwzględnym krytykiem współczesnej kultury, a jednym z najbardziej znanych twórców horroru science fiction, kontynuatorem tradycji Edgara Allana Poe, bez którego zapewne nie byłoby Stephena Kinga.
Esej, który nie należy do radosnych. Życie Lovecrafta, choć nie trudne, to przyniosło mu chwałę dopiero po śmierci. Jednak z opowieści, jaką przedstawia nam Houellebecq, wynika, że pisarz sam był sobie winien. Wyalienowany, stroniący od ludzi wolał siedzieć razem z mamą. Nie umiał walczyć o pieniądze za swoje utwory, w związku z czym żył biednie do końca.
Niemniej jednak przed jego twórczością należy klękać. Film, muzyka i inni do dzisiaj czerpią z jego twórczości. Szkoda, że w Polsce tylko jedna książka została przetłumaczona w całości, a reszta błąka się gdzieś w drukach. Pozostają nam dające zdecydowanie większą radość oryginały.
Ciekawy esej z ciekawy wstępem Kinga. Reszta znajdziecie u Lovecrafta. Miłego czytania.
“Przeciw światu, przeciw życiu”
Michel Houellebecq
W.A.B
2008