Nareszcie! Długo przyszło nam czekać na kolejną książkową opowieść o pedantycznym (ale niesamowicie skutecznym) detektywie z San Francisco.

Departament Policji San Francisco przeżywa kryzys i kapitan Stottlemeyer staje przed koniecznością dokonania poważnych oszczędności. Na listę cięć w wydatkach wciąga także honoraria detektywa Monka. Kiedy jednak kapitan zostaje aresztowany pod zarzutem zamordowania innego policjanta – zarzutem popartym wieloma dowodami – o pomoc prosi oczywiście Adriana Monka, jedynego detektywa, który jest w stanie dowieść jego niewinności.
Natalie jest przeciwna pracy za darmo – Adrian jak zwykle pamięta o przyjaźni, jaka łączy go z kapitanem. Pamięta także o wielu fobiach, które uniemożliwiają mu normalne życie.
Pudełka na zużyte pieluchy zaczyna rozdawać wszystkim (z przeznaczeniem na ich śmieci). Osoby przeziębione nadają się tylko do wysiedlenia. Natomiast każdy słupek należy dotknąć. O wycieraniu ręki po każdym kontakcie nie wspominamy.
Lee Goldberg jest w doskonałej formie. Śmieszne dialogi, ciekawe opisy, a w tle kryminalna zagadka. To wszystko sprawia, że książki o Monku można czytać jak dobre powieści kryminalne.
Zdecydowanie warto. Czekamy na następną opowieść z detektywem w roli głównej.
“Detektyw Monk i brudny glina”
Lee Goldberg
Rebis
2010