Eduardo Mendoza w swojej debiutanckiej powieści pokazuje, że charakterystyczny dla niego humor i nieznany dotąd kryminalny zmysł.

Akcja jak zwykle toczy się w Hiszpanii. Przebywamy w Barcelonie roku pańskiego 1917. Miastem wstrząsa konflikt między walczącymi o swoje prawa robotnikami a właścicielami fabryk. Walka toczy się o wysoką stawkę. W tajemniczych wypadkach giną przywódcy strajków, a władze robią niewiele, by schwytać winnych. W centrum tych wydarzeń znajduje się młody pracownik kancelarii prawnej Javier Miranda.
Jak to zwykle w opowieściach Mendozy bywa akcja poprzez powiązania zaczynają być dla Javiera iście kafkowskie. Bohatera “Prawdy” nie opuszcza dobry humor do samego końca, chociaż wydarzenia następujące po sobie do śmiesznych nie należą.
Walka o władzę, morderstwa oraz ciągłe kłamstwa – to tylko niektóre elementy układanki, jakie składają się na prawdę w sprawie Savolty. Bo prawda jest najważniejsza, tylko trudno do niej dojść. W Barcelonie początku XX wieku wielki przemysł ściera się z walczącymi o swoje prawa związkami zawodowymi. I do końca nie wiadomo, po której stronie stanąć. Czy bardziej pokrzywdzeni są robotnicy czy przemysłowcy? Odpowiedź nie do końca kryje się w książce.
Jak zwykle Eduardo Menodza pokazuje prawdziwy majstersztyk literacki kreśląc opowieść, od której nie można się oderwać. Wątek kryminalny, w którym krew leje się hektolitrami pokazuje kawał dobrej literatury tego gatunku. Dawka dobrego humoru jest tylko doskonałym uzupełnieniem całego obrazu.
Mendoza, jakiego lubimy. Warto.
Eduardo Mendoza
“Prawda w sprawie Savolty”
Znak
2010