Steven Russell nazywany jest królem oszustów i mistrzem manipulacji. Po lekturze książki potwierdzają się jego niezwykłe zdolności, które zamiast ciągnąć go na szczyt, usadziły w więzieniu. A wszystko przez miłość do współwięźnia.

Autor książki, Steve McVicker stara się poznać sytuację, w której Steve Russell zostaje oszustem. Wszak wcześniej był przykładnym synem i członkiem więcej jak bogobojnej rodziny. Powiedzmy sobie szczerze – nie dostaje odpowiedzi na to pytanie. Dociera jednak do paru innych spraw, z których słynie główny bohater.
Przede wszystkim Philip Morris – współwięzień poznany w bibliotece zamieszał w głowie naszego bohatera. To dla niego wiele numerów zrobił Russell. Podawanie się za sędziego, wychodzenie z więzienia korzystając z dużej nieuwagi strażników czy inne oszustwa to standardowe punkty książki. Motyw zgubnej siły miłości jak znalazł.
Jestem przekonujący, bo rozumiem ludzi i ich słucham. Analizuję wszystko, co ich dotyczy. Nawet najdrobniejszy szczegół ma znaczenie. Ludzie uwielbiają mówić, a ja uwielbiam słuchać. Słuchanie ludzi to klucz do ich przechytrzenia. Ten cytat oddaje kolejną ważną sprawę w życiu Russella. Bez gadających i plotkujących ludzi nie byłoby takiego oszusta. Słuchanie stało się kluczem do sukcesu, który nasz bohater zwykł używać. Reszta to szczęście i doświadczenie.
Czy Russell jest szczęśliwszy jako oszust i gej? Czy odrzucenie “normalnego” życia wywołało u niego ciągły uśmiech? Pomimo, że droga, którą wybrał nie należy do cnotliwych – trzeba przyznać, że szczęście odnalazł. I dobrze – niech się chłopaki bawią. A my z nimi czytając (i oglądając) film o nietypowym oszuście.
“I love you Phillip Morris. Prawdziwa historia przekrętów, miłości i ucieczek z więzienia”
Steve McVicker
Znak
2010